... jest było wyjątkowo miło!
Uwielbiam te ciepłe, (prawie) letnie poranki,
kiedy prosto z łóżka wychodzę z kubkiem aromatycznej kawki
na taras
na taras
i wygrzewam się w ciepłych promieniach słoneczka :)
Tym razem było inaczej
- gdy się obudziłam, nie było już w łóżku mojego D.
- gdy się obudziłam, nie było już w łóżku mojego D.
(co jest raczej rzadko spotykane, gdy ma wolny dzień
i nie musi się zrywać bladym świtem...)
i nie musi się zrywać bladym świtem...)
Nie było go też w domu, pozostali domownicy jeszcze spali.
O co chodzi???
Wyszłam z domu, a tu...czekała na mnie niespodzianka:
OGROMNA MICHA
Z UWIELBIANYM WPROST PRZEZE MNIE
Z UWIELBIANYM WPROST PRZEZE MNIE
ARBUZEM
I tym sposobem śniadanie miałam załatwione ;)
Ależ to było...
PYSZNE!







