.
.
.
.
.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KWIATY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KWIATY. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 marca 2012

TROCHĘ KOLORU DLA PRZEŁAMANIA SZAROŚCI ZA OKNEM


Obudziłam się z bólem głowy...
Za oknem szaro ;(   buro ;(   leje deszcz ;(
(całe szczęście, że okna umyłam  w zeszłym tygodniu...)
w domu ciemno i jakoś tak mało przyjemnie !?!?!


Trzeba ratować psychikę przed zdominowaniem przez negatywne myśli i kiepskie nastawienie
- pomyślałam i... ruszyłam do boju!
Różowe hiacynty na stół!
 ( kolejna partia zakwitła - z pędzonych cebul - o pędzeniu cebul pisałam TU )


I tak:
- na nogi wciągnęłam "warm socks"...
- na grzbiet zarzuciłam mięciutką bluzę...
- świece poustawiałam gdzie się da...
- cieplutką SŁODKĄ kawusię zaparzyłam....


MAM NADZIEJĘ, ŻE PRZETRWAM!

amaggie

niedziela, 18 marca 2012

Wiosna pełną gębą i... szafirki - moje małe zwycięstwo...

Wiosna! 
Tak... od wczoraj chodzę jak opętana i wszędzie, gdzie tylko mogę doszukuję się jej oznak ;) Słoneczko i temp. + 18 st.C zrobiły swoje... Kiedy tylko mogłam wyskakiwałam na balkon i stałam jak skamieniała... czułam to ciepełko, którym słońce raczyło się z  nami podzielić... otulał mnie delikatny wiatr, który tylko dodawał uroku tym chwilom...
Miałam tyle planów na wczorajszy dzień, maiłam zrobić tak dużo... przecież wiosna, to nowy rozdział, to przede wszystkim porządki, które każdy z nas lubi ( czyt. musi ) robić, bo wprowadzają nas w kolejny, lepszy etap roku... Niestety na planach się skończyło! O 12.00 poczułam się tak zmęczona, że stwierdziłam, iż uratować mnie może tylko krótka drzemka i... spałam 3,5 godz!!! Aż mi było głupio przed samą sobą :( Jedynym wytłumaczeniem tej sytuacji jest dla mnie ogrom tlenu, jaki udało mi się wprowadzić od rana do organizmu (trochę to naciągane, ale zawsze...)


 Wiosna nieodzownie kojarzy mi się z szafirkami, tulipanami i narcyzami. Jednak mojemu sercu najbliżej do szafirowych, maleńkich i jakże słodkich kwiatuszków, które w gromadzie tworzą tak urokliwą scenerię, że nie jestem w stanie opisać swojego zachwytu ;) Od jakiegoś czasu szukałam cebulek - niestety nie było w żadnym sklepie, do którego zaglądam. Kupiłam więc na Allegro 40 cebul i czekam - mają zostać wysłane jutro - tak więc będzie morze szafirków...


Po mojej "krótkiej" drzemce postanowiłam wyruszyć na łowy... Trzeba zacząć tworzyć balkonowe królestwo kwiatowe ;) Kupiłam ziemię, zioła i inne nasionka do posiania, cebule i kłącza... oj, będzie się działo! Uwielbiam patrzeć jak z ziemi nieśmiało zaczynają się wydostawać maleństwa, które po pewnym czasie stają się pięknymi, dorodnymi roślinami - to jest niesamowite!
Szalejąc między półkami w Leroy Merlin i wybierając nasionka - "kątem" oka dojrzałam kilka doniczek z białymi szafirkami - i tak oto stoją sobie dumnie i radują mnie swoją obecnością ;)


Życząc Wam miłej, WIOSENNEJ niedzieli,
pozdrawiam cieplutko,

amaggie

czwartek, 19 stycznia 2012

O pędzeniu cebul hiacyntów i... co z tego wyrosło???

Tak wyglądały moje cebule hiacynta "Jan Bos" przed sadzeniem.

Ale może wszystko od początku o metodzie, którą stosuję już któryś raz
- jest bardzo prosta i nigdy mnie nie zawiodła :)


Cebule kupuję najczęściej na przełomie września i października, pakuję w szare papierowe torebki (na których wcześniej dokładnie spisuję jakie odmiany będą zawierać) i wkładam do lodówki - w ten sposób będą miały ciemno i chłodno - tak, jak posadzone jesienią w naturalnych warunkach :)
I tak sobie leżą około 10 tygodni ( metoda tylko dla cierpliwych  !!! )
Po tym czasie mają już kiełki - jak na powyższych zdjęciach...
Teraz wystarczy już tylko doniczka, ziemia i 5 minut wolnego czasu...
Ja, nie wsadzam hiacyntów do ziemi, układam tylko cebule na powierzchni, lekko je dociskając,
podlewam mocno i dookoła cebul układam dużo mchu. 
Na jakiś tydzień stawiam w miejsce, gdzie jest mało światła, potem już w miejsce docelowe
i... czekam!




Rosły jak szalone, jakby spieszyło im się do czegoś... ?




A teraz to... już dorosłe i dojrzałe, bardzo poważne KWIATY ;)
(jeden się tylko ociąga, ale to dobrze, bo dłużej będę sobie stały...)

Za chwilę chyba będę musiała znów zajrzeć do lodówki... ;)


piątek, 6 stycznia 2012

STYCZNIOWE ADHD ???

Witajcie moje blogowe Towarzyszki!
(o Towarzyszach nie wspominam, bo jakoś żadnego nie znam ;) )
Dziękuję, że nie zapominacie o mnie, że tu zaglądacie,
dziękuję za każde miłe słówko, które zostawiacie
(przykrych komentarzy od anonimów, o których czytam często na Waszych blogach,
jak do tej pory, dzięki Bogu, jeszcze nie doświadczyłam...)

 W środę, siedząc nad kolejnym arkuszem inwentaryzacyjnym, wpadłam na genialny pomysł: biorę na jutro urlop! Jak pomyślałam, tak zrobiłam - tym sposobem czwartek miałam dla siebie! i... ogarnęło mnie jakieś szaleństwo!!! Czyżby dopadło mnie tytułowe "styczniowe ADHD" ???
Zaczęłam sprzątać... choinka, w związku z tym, że sypała się jak diabli, powędrowała pod śmietnik; a jak nie ma choinki, to kolejne ozdoby świąteczne, też powolutku znosiłam do kartonu - szkoda mi było bardzo rozstawać się z nimi... szczególnie, gdy uświadomiłam sobie, że zobaczę je dopiero za rok! Cóż, zniknął też stroik ze stołu, więc zrobiło się jakoś pusto ;( Nie pozostało nic innego, jak udać się do kwiaciarni po (jedną z wielu miłości mojego życia) - RÓŻE - piękne, czerwone - moje ulubione!



Pozdrawia cieplutko,



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...