.
.
.
.
.

środa, 21 marca 2012

Jak truskawki pokonały moją wściekłość...

Myślałam, że go rozszarpię! Dobrze, że była to tylko rozmowa telefoniczna, bo... gdyby stał koło mnie - naprawdę nie wiem, co bym zrobiła... Ten człowiek potrafi swoim beznamiętnym, nie znoszącym sprzeciwu tonem doprowadzić  do szału nawet tak pogodną i wiele rozumiejącą osobę jak ja... Trzepnęłam słuchawką z takim impetem, że aż się przestraszyłam, że ją rozpierniczyłam! - na moje szczęście ocalała bidulka i dalej będzie mi służyć w trakcie odrabiania pańszczyzny...
Mowa, oczywiście o moim szefie R. - facecie o dwóch obliczach... tym ludzkim i tym "to ja tu jestem szefem...". Rzadko komu, tak - jak jemu - udaje się mnie wyprowadzić z równowagi... czasami myślę, że robi to złośliwie (tylko po co???). Cała sytuacja miała miejsce 10 min. przed końcem pracy, czyli firmę opuściłam naładowana mega-negatywnymi emocjami, których nie mogłam się pozbyć, choć bardzo tego chciałam!
Wiem! - pomyślałam - pojadę do sklepu, pokręcę się troszkę między półkami - może mi przejdzie...


         
Do domu wróciłam w nieco lepszym nastroju, już bez obaw, że będę szukała "dziury w całym", aż w końcu znajdę coś, do czego będę mogła się przyczepić i... popsuję humory wszystkim ;(
Nie dość, że wróciłam spokojniejsza, to jeszcze przytaszczyłam ze sobą pakę! (250 g) truskaweczek...
I to był strzał w 10!


I tak oto, moja wściekłość ustąpiła miejsce błogostanowi, samozadowoleniu i poczuciu spełnienia, bo truskawki - podane jak na pierwszym zdjęciu - bardzo się rodzince podobały... Gromkim "achom" i "echom" nie było końca, a buziole umazane czekoladą wyglądał bardzo pociesznie!


Truskawki nie tylko ładnie wyglądały, ale smakowały prawie tak, jak te w czerwcu - czyli wszystko wyszło tak, jak tylko mogłam sobie wymarzyć :)




14 komentarzy:

  1. Myślę, że łatwo sobie poprawić humor z powodu szefa z beznamiętnym głosem - pysznymi truskaweczkami, zdecydowanie namiętnymi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Truskawki i czekolada - to zawsze działa:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No, no podziwiam , ze dbasz o to żeby złych emocji z pracy nie przynosić do domu . Widać ze zależy Ci na pozytywnej energii w swoim domku . Trzeba brać z ciebie przykład . Pozdrawiam :)
    Ps. Śliczne apetyczne zdjęcia .

    OdpowiedzUsuń
  4. Pycha i smacznego a szefowie taaaak czasem popsuja humor!:-))) Milego wieczoru juz bez stresu!:-))

    OdpowiedzUsuń
  5. ale by się zjadło mniam, mniam

    OdpowiedzUsuń
  6. przykro ze tak szef potrafi potraktowac swoich pracownikow :( a truskawi pycha uwielbiam je :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale apetyczne fotki! Mniammm..a szefa niech kaczka kopnie!

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja jakoś nie mam zaufania do zimowych truskawek... co nie zmienia faktu, że wyglądają baaardzo apetycznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe jak by sie zachował gdybyś podsunęła mu pod nos takie truskawki z czekoladą:)) Byłby nadal taki wredny i beznamiętny?!
    My nasza szefową "oswajamy" serniczkiem:)))

    OdpowiedzUsuń
  10. ale mi smaka narobiły te zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. dziękuję serdecznie :) bardzo mi miło :)

    Pozdrawiam, udanej niedzieli!!

    OdpowiedzUsuń
  12. oj oj i za to nie lubimy naszych szefów. Ale dobrze, że poprawiłaś sobie humorek tą chwilą zapomnienia. Truskawy wyglądają tak smakowicie, że już czekam z utęsknieniem na czerwiec;-)pozdrawiam ciepło i zycze wiecej spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  13. ojejku,po co ja do Ciebie zaglądałam teraz mam problem!:):)ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Slonko napiszesz do mnie maila na sylbry@gmail.com?? bo ja nie wiedze nigdzie Twojego. Mam dla Ciebie niespodzianke:-) Buzka

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione przez Ciebie słowo...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...